Wzrost liczby ingerencji Rosji w polską przestrzeń powietrzną spotka się ze zdecydowaną reakcją Polski.
Niedawne rosyjskie wtargnięcia do polskiej przestrzeni powietrznej
Kilka dni temu omawialiśmy niedawne wtargnięcia rosyjskich samolotów na terytorium Polski. Ostatnia akcja została przeprowadzona przez rosyjski śmigłowiec wojskowy Mil Mi-8, który wdarł się w polską przestrzeń powietrzną na głębokość około 300 metrów i pozostawał tam przez 42 sekundy na północ od Braniewa, w pobliżu południowo-zachodniego krańca rosyjskiej enklawy Kaliningradu. Jednak najpoważniejszym incydentem było odkrycie na polskim placu rosyjskiego drona wypełnionego materiałami wybuchowymi. Do zdarzenia doszło 14 września w pobliżu Jarosławca.

Rząd Polski ogłasza nowe procedury zwalczania obcych statków powietrznych
Wczoraj wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk ogłosił informacje dotyczące tych rosyjskich najazdów:
„Polska zmienia procedury użycia uzbrojenia dla lotnictwa w przypadku zwalczania obcych statków powietrznych. To wnioski Dowódcy Operacyjnego generała Ireneusza Nowaka z ostatnich tygodni. To także odpowiedź na rosnące zagrożenie ze strony Rosji, doświadczenia wojny w Ukrainie oraz pojawienie się nowych środków napadu powietrznego – przede wszystkim szybkich dronów odrzutowych i pocisków manewrujących. W ich przypadku czas na reakcję jest bardzo krótki”.
Wiceminister obrony narodowej wyjaśnił, że zmiana procedur będzie prosta: „Odchodzimy od sytuacji, w której warunkiem otwarcia ognia musi być identyfikacja wzrokowa – VID. Chcemy, żeby wystarczająca była tzw. identyfikacja pozytywna – PID. To bardzo ważne rozróżnienie. „Identyfikacja pozytywna” musi wynikać z kilku informacji, które razem pozwalają z odpowiednio wysoką pewnością określić, z czym mamy do czynienia”.

Intruzów można zestrzelić bez identyfikacji wizualnej
Tomczyk wyjaśnił elementy, które będą brane pod uwagę przy określaniu, czy samolot może zostać zestrzelony bez identyfikacji wizualnej: „Może to być kierunek, z którego obiekt naruszył granicę, brak prawidłowej odpowiedzi IFF, korelacja tego samego celu przez różne radary, jego prędkość, wysokość, trajektoria czy parametry lotu charakterystyczne dla pocisku manewrującego albo drona”. Warto pamiętać, że systemy IFF pozwalają myśliwcom odróżnić wykryty samolot wojskowy od wrogiego.

Wiceminister przyznaje, że ta zmiana jest złożona: „Jesteśmy w czasie pokoju. W warunkach wojennych sytuacja wygląda inaczej. Obiekt zakwalifikowany jako wrogi może być zwalczany z wielu kilometrów, bez konieczności bezpośredniego potwierdzenia wzrokowego z pokładu samolotu. Po to istnieją nowoczesne radary, systemy dowodzenia i uzbrojenie działające poza zasięgiem wzroku. Ale również podczas wojny nie obowiązuje zasada „wszystko, co nie jest nasze, można zestrzelić”. Identyfikacja celu pozostaje kluczowa. W czasie pokoju jej znaczenie jest znacznie większe”.
Polska wyznaczy „strefę zakazanej dla lotnictwa”
Tomczyk zwraca uwagę, że w polskiej przestrzeni powietrznej operują wszystkie typy samolotów cywilnych, a także samoloty wojskowe państw sojuszniczych: „Może dojść do awarii transpondera, utraty łączności, zakłóceń systemów nawigacji satelitarnej czy innych sytuacji awaryjnych. Takie zasady muszą chronić również naszych pilotów. Polski albo sojuszniczy statek powietrzny może z powodu awarii, zakłóceń łączności lub nawigacji znaleźć się w nietypowym miejscu, także w pobliżu granicy. Brak odpowiedzi IFF czy sama nietypowa trajektoria nie mogą więc automatycznie oznaczać uznania obiektu za wrogi. Suma tych danych to właśnie identyfikacja pozytywna. Drugim elementem jest odpowiednie zarządzanie przestrzenią powietrzną. Jeżeli chcemy zrezygnować z obowiązkowej identyfikacji wzrokowej, trzeba maksymalnie ograniczyć ryzyko pomyłki. Służy temu możliwość wydzielenia strefy zakazanej dla lotnictwa i uporządkowania ruchu własnych oraz cywilnych statków powietrznych”.

Wiceminister dodaje: „Samo znalezienie się obiektu w takiej strefie nie oznacza jeszcze automatycznie decyzji o otwarciu ognia. Jest jednym z elementów całego obrazu sytuacji. To właśnie jest sens tej zmiany: nie mniej identyfikacji, tylko inny sposób jej przeprowadzenia. Szybszy i oparty na danych pochodzących z wielu źródeł. Ma to znaczenie także dlatego, że system obrony powietrznej to nie tylko myśliwce. Cel jest wykrywany przez sensory, dane są porównywane, następuje identyfikacja, a następnie wybierany jest środek, który może go skutecznie zwalczyć. W odpowiednio przygotowanej strefie mogą to być naziemne zestawy obrony powietrznej – Patriot, Poprad czy Osa. Jeżeli cel przejdzie przez tę warstwę, pozostaje lotnictwo”.
„Mamy widzieć wcześniej, wiedzieć więcej i szybciej podejmować decyzje. Ale używać uzbrojenia wtedy, kiedy identyfikacja celu daje do tego podstawę. Nowe wyzwania wymagają zmian. Tak jak mówiłem. Wojsko Polskie trzyma rękę na pulsie i na spuście” – podsumowuje wiceminister w przesłaniu, które jest dobrym przykładem tego, jak przekazywać społeczeństwu bardzo precyzyjne i kompleksowe informacje techniczne na temat złożonego problemu.
---
Zdjęcie główne: 31 Baza Lotnictwa Taktycznego Poznań-Krzesiny.
|
Nie przegap wiadomości i treści, które Cię interesują. Dołącz bezpłatnie do Liczenia Gwiazd na Telegramie: Kliknij tutaj, aby dołączyć |
Skomentuj ten post: