Dziś przypada 80. rocznica zamordowania w Auschwitz jednego z największych świętych i męczenników XX wieku, polskiego świętego Maksymiliana Kolbego.
Jego dzieciństwo i wizja Matki Boskiej, która zmieniła jego życie
Potrzeba by o wiele więcej takich wpisów, aby opowiedzieć o życiu i działalności Kolbego. Podam tylko krótkie streszczenie. Ten człowiek urodził się 8 stycznia 1894 roku w Zduńskiej Woli, w części Polski zajętej przez Imperium Rosyjskie, i otrzymał chrzest Rajmund. Jego rodzina była bardzo skromna i katolicka. Jego rodzice, Juliusz Kolbe i Marianna Dąbrowska, byli członkami Trzeciego Zakonu Świętego Franciszka. Już jako dziecko był inteligentny i posłuszny, a jego matka również określała go jako trochę łobuza, choć bardzo pobożnego.
Gdy miał 12 lat, po tym, jak go oszukał, matka rzekła do niego: „Dziecko, kto wie, co się z tobą stanie!”. Rajmund, bardzo zaniepokojony tymi słowami, poszedł modlić się do Matki Boskiej Częstochowskiej. Chwilę później matka znalazła go ze łzami spływającymi po twarzy i zapytała, co się stało. Chłopiec opowiedział jej, że poszedł zapytać Matkę Bożą, co się z nim stanie, i że Matka Boska ukazała mu się i ofiarowała mu dwie korony: białą i czerwoną (barwy polskiej flagi). Spoglądając na niego z czułością, zapytała, czy je chce, ostrzegając go, że biała oznacza, że pozostanie czysty, a czerwona, że będzie męczennikiem. Chłopiec przyjął, a Matka Boska, spojrzawszy na niego łaskawie, zniknęła. Wizja ta miała odtąd naznaczać bieg jego życia.

Jej życie konsekrowane i założenie Miasta Niepokalanej
Rok po otrzymaniu tej wizji, w 1907 roku, za zgodą rodziców, Rajmund wybrał drogę życia konsekrowanego, rozpoczynając naukę w seminarium franciszkańskim we Lwowie. W 1910 roku wstąpił do zakonu franciszkanów, przyjmując imię Maksymilian, i złożył śluby wieczyste 1 listopada 1914 roku. Dwa lata później uzyskał doktorat z filozofii na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, a w 1919 roku doktorat z teologii. Oprócz powołania zakonnego, Maksymilian pasjonował się również matematyką i wynalazkami: w 1915 roku naszkicował nawet projekt statku kosmicznego. Wreszcie, 28 kwietnia 1918 roku, przyjął święcenia kapłańskie i w 1919 roku powrócił do Polski – świeżo odzyskanej niepodległości.
Jeszcze przed święceniami kapłańskimi Maksymilian przejawiał silne powołanie misyjne. W 1917 roku w Rzymie był jednym z założycieli Rycerstwa Niepokalanej, którego celem było nawracanie grzeszników i wrogów Kościoła. Przez całe życie przejawiał również inne powołanie: dziennikarstwo. W styczniu 1922 roku założył w Krakowie gazetę „Rycerz Niepokalanej”, która w październiku tego samego roku przeniosła się do Grodna. W 1927 roku gazeta została ponownie przeniesiona do Niepokalanowa, Miasta Niepokalanej, gdzie Maksymilian założył klasztor franciszkanów, który stał się ważnym ośrodkiem ewangelizacji w Polsce.
Jego praca misyjna w japońskim mieście Nagasaki
W kolejnych latach działalność misyjna zaprowadziła Maksymiliana do Nagasaki w Japonii, gdzie założył klasztor franciszkanów (który przetrwał bombardowanie atomowe w 1945 roku, chroniony przez zbocze góry), wydając tam japońskie wydanie gazety „Rycerz Niepokalanej” w nakładzie 60 000 egzemplarzy. Po powrocie do Polski uruchomił stację radiową (Radio Niepokalanów) i rozpoczął planowanie budowy stacji telewizyjnej, studia filmowego, a nawet lotniska w Niepokalanowie. W chwili wybuchu II wojny światowej we wrześniu 1939 roku Niepokalanów był już największym klasztorem katolickim na świecie, liczącym 700 mnichów i nowicjuszy, co daje wyobrażenie o intensywnej pracy Maksymiliana.

Ukrył 3000 prześladowanych Polaków, wielu z nich Żydów
Wraz z niemiecką inwazją na Polskę nadszedł czas, w którym Maksymilian musiał doświadczyć czerwonej korony, przepowiedzianej przez Matkę Bożą. Naziści zamknęli klasztor w Niepokalanowie, a 19 września 1939 roku aresztowali Maksymiliana wraz z kilkudziesięcioma księżmi i duchownymi katolickimi. Zostali oni uwolnieni 8 grudnia, w święto Niepokalanego Poczęcia NMP, patronki Polski. Maksymilian kontynuował działalność ewangelizacyjną, ale jednocześnie przyłączył się do polskiego ruchu oporu: w Niepokalanowie ukrywał około 3000 Polaków prześladowanych przez nazistów, w tym 1500 Żydów (niektóre źródła podają liczbę 2000). Obie grupy wspólnie świętowały Boże Narodzenie w Mieście Niepokalanej, a Maksymilian i franciszkanie okazali troskliwą postawę wobec Żydów, która poruszyła wielu z nich.
Działalność oporu i oświadczenie, za które został aresztowany
Maksymilian nigdy nie wahał się z otwartymi ramionami witać prześladowanych: „Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby pomóc tym nieszczęśnikom, którzy zostali wypędzeni ze swoich domów i pozbawieni nawet najbardziej podstawowych potrzeb. Nasza misja jest wśród nich w nadchodzących dniach” – powiedział. W klasztorze w Niepokalanowie dzielili się z nimi schronieniem, jedzeniem i odzieżą, w czasach, gdy ukrywanie Żydów w okupowanej przez Niemców Polsce karane było śmiercią. Ale działalność oporu tych polskich franciszkanów nie ograniczała się do tego. Z Niepokalanowa Maksymilian prowadził audycje radiowe, podając się za SP3RN, w których krytykował nazistowskie nadużycia. Na początku 1941 roku pozwolono mu opublikować ostatni numer gazety „Rycerz Niepokalanej” i Maksymilian wykorzystał ją do opublikowania słów, o których wiedział, że doprowadzą do jego aresztowania:
„To, co możemy i musimy zrobić, to szukać prawdy i służyć jej, gdy ją znajdziemy. Prawdziwy konflikt jest wewnętrzny. Poza okupacyjnymi armiami i rzezią obozów zagłady, w sercu każdej duszy czają się dwaj nieprzejednani wrogowie: dobro i zło, grzech i miłość. I cóż z tego, że zwyciężymy na polu bitwy, skoro sami poniesiemy klęskę w najgłębszych zakamarkach naszej istoty?”

Pobyt w więzieniu na Pawiaku i deportacja do Auschwitz
17 lutego 1941 roku Maksymilian został aresztowany przez Gestapo, budzącą postrach policję polityczną III Rzeszy. Trafił do więzienia Pawiak w Warszawie, gdzie był torturowany. Według świadka, w marcu 1941 roku strażnik SS zobaczył go w habicie i z różańcem na szyi i zapytał: „Czy wierzysz w Chrystusa?”. Maksymilian odpowiedział twierdząco, a nazistowski strażnik go pobił, bijąc go bezlitośnie po kilkukrotnym powtórzeniu pytania i otrzymaniu tej samej odpowiedzi.
28 maja 1941 roku Maksymilian wraz z 300 innymi więźniami został deportowany do Auschwitz. Tam Maksymilian otrzymał pasiastą piżamę z odwróconym czerwonym trójkątem i literą P, co oznaczało, że był polskim więźniem politycznym – symbol noszony przez wielu polskich katolików wysłanych do nazistowskich obozów koncentracyjnych. Nadano mu numer 16670.

W tym obozie Maksymilian był zmuszany do noszenia kamiennych bloków oraz ścinania i transportu pni drzew. Praca ta trwała cały dzień bez przerwy i była łączona z biciem ze strony strażników. Kolbe znosił to całe znęcanie się ze spokojem, który tylko podsycał nienawiść i okrucieństwo strażników. W tym czasie napisał kilka słów do matki: „Nie martw się o mnie ani o moje zdrowie, bo dobry Bóg jest wszędzie i podtrzymuje każdego z nas w swojej wielkiej miłości”.
Niesienie Bożej miłości do miejsca zdominowanego przez nazistowską nienawiść
Pewnego dnia, po upadku podczas noszenia ciężkich desek, strażnik, który żywił do niego szczególną nienawiść, ponieważ był księdzem, kopnął go w brzuch, a następnie w twarz. Inni strażnicy przyłączyli się do bicia, zadając mu pięćdziesiąt batów. Maksymilian stracił przytomność, a strażnicy zostawili go na pewną śmierć, ale innym więźniom udało się uratować jego życie. Pomimo fatalnego stanu, Maksymilian kontynuował swoją pracę misyjną, spowiadając i mówiąc innym więźniom o miłości Boga w miejscu zdominowanym przez nazistowską nienawiść.
Często, gdy przynoszono jedzenie i głodni więźniowie walczyli między sobą o odrobinę, Maksymilian ustępował, nie dbając o siebie, mimo że często oznaczało to brak jedzenia. Innym razem dzielił się z innymi więźniami odrobiną jedzenia, którą udało mu się zdobyć. Pewnego razu zapytano go, jaki jest sens jego postawy, a on odpowiedział: „Każdy człowiek ma w życiu jakiś cel. Dla większości mężczyzn jest to powrót do domu, do żon i rodzin, albo do matek. Ja ze swojej strony oddaję życie dla dobra wszystkich ludzi”. Jego charakter uczynił go duchowym przywódcą dla wielu więźniów w miejscu, gdzie wydawało się, że nie ma miejsca na nadzieję.

Zaoferował, że zajmie miejsce więźnia skazanego na śmierć
29 lipca 1941 roku obozowy system nagłośnieniowy ogłosił ucieczkę. W odwecie za trzech uciekinierów, dziesięciu więźniów miało zostać wybranych do zamknięcia w tzw bunkrze, podziemnej celi, w której więźniowie byli skazani na śmierć głodową. Jednym z nich był Franciszek Gajowniczek (numer obozowy 5659), sierżant Wojska Polskiego, żonaty i ojciec dwójki dzieci. Usłyszawszy swoje nazwisko, Franciszek opłakiwał żonę i dzieci. Maksymilian usłyszał te słowa i zaproponował, że zajmie jego miejsce. Komendant obozu przyjął zamianę.
Cud św. Maksymiliana Kolbego w bunkrze
Maksymilian i pozostałych dziewięciu więźniów rozebrano do naga i zaprowadzono do bunkra. Początkowo niektórzy więźniowie, przepełnieni wściekłością, bluźnili przeciwko Bogu. Maksymilian ich dodawał otuchy, słuchał ich spowiedzi i dawał im duchowe wsparcie. W końcu więźniowie zaczęli się modlić i śpiewać pieśni ku czci Matki Boskiej. Więźniowie z sąsiednich cel przyłączali się do modlitw i śpiewów. Czasami, gdy strażnicy SS otwierali drzwi bunkra, aby go obejrzeć, więźniowie błagali o wodę i jedzenie. Kolbe był jedynym, który nie żebrał. Stopniowo więźniowie umierali, pocieszani duchowo przez Maksymiliana. Po dwóch tygodniach, gdy strażnicy SS otworzyli bunkier, znaleźli przy życiu tylko Kolbego. Został stamtąd zabrany i zamordowany zastrzykiem kwasu karbolowego 14 sierpnia 1941 roku. Według świadka, w chwili śmierci Maksymilian miał spokojną i promienną twarz, mimo że przez dwa tygodnie nie jadł ani kęsa.

Jego beatyfikacja i kanonizacja
Męczeństwo Maksymiliana Kolbego rozprzestrzeniło się po całym obozie zagłady Auschwitz, stając się dla wielu więźniów symbolem miłości i nadziei. Jego proces beatyfikacyjny rozpoczął się 12 sierpnia 1947 roku. Ogłoszono go błogosławionym 17 października 1971 roku. W jego beatyfikacji w Rzymie uczestniczyło 150 000 osób, w tym 6000 Polaków, wśród nich Karol Wojtyła, późniejszy papież Jan Paweł II. Za jego pontyfikatu Maksymilian Kolbe został kanonizowany 10 października 1982 roku. W jego kanonizacji uczestniczył Franciszek Gajowniczek, więzień, którego uratował. Cela, w której zmarł święty Maksymilian Kolbe w Auschwitz, jest dziś miejscem pielgrzymek. Oprócz ulic i pomników poświęconych mu w Polsce i innych krajach, nakręcono już siedem filmów o tym wielkim świętym, ogłoszonym patronem dziennikarzy i radioamatorów.
|
Nie przegap wiadomości i treści, które Cię interesują. Dołącz bezpłatnie do Liczenia Gwiazd na Telegramie: Kliknij tutaj, aby dołączyć |
Skomentuj ten post: