Istnieją dwa zupełnie odmienne sposoby rozumienia postawy, jaką demokratyczny kraj powinien mieć wobec tych, którzy chcą zniszczyć demokrację.
Czy demokracja powinna tolerować tych, którzy chcą ją zniszczyć?
Po jednej stronie są ci, którzy uważają, że demokracja musi uwzględniać nawet tych, którzy chcą ją zniszczyć od wewnątrz, w bardzo szerokim rozumieniu wolności słowa oraz pluralizmu politycznego i ideologicznego. Po drugiej stronie są ci, którzy uważają, że demokracja ma prawo bronić się przed tymi, którzy chcą ją zniszczyć, poprzez ograniczanie wolności słowa i pluralizmu politycznego.
Co więcej, są tacy, którzy uważają, że tylko niektóre dyskursy totalitarne powinny być zakazane, a inne dozwolone, po prostu stawiając granicę tam, gdzie im to pasuje. Tak jest w przypadku hiszpańskiej lewicy, która dąży do zdelegalizowania faszyzmu, ale nie komunizmu, jak wyjaśniłem tutaj kilka dni temu.
Osobiście rozumiem tych, którzy uważają, że demokracja powinna mieć miejsce nawet dla totalitarystów, wierząc, że każdy powinien móc bronić swoich idei, o ile nie robi tego przemocą. Nie rozumiem natomiast tych, którzy uważają, że niektóre reżimy totalitarne powinny być akceptowane (komunizm), a inne nie, po prostu dlatego, że dobrze dogadują się z komunistami.
Ryzyko nie powstrzymania totalitarystów na czas
Z demokratycznego punktu widzenia nazizm jest równie odrażający jak komunizm, a zbrodnie obu są równie godne potępienia. W Hiszpanii są ludzie, którzy uważają inaczej: pamiętajmy, że w 2021 roku cała hiszpańska lewica odmówiła potępienia zbrodni komunizmu, otwarcie wybielając jego sprawców i po cichu dając do zrozumienia, że ofiary tych zbrodni były mniej niewinne niż ofiary nazistów i faszystów, tylko dlatego, że zbrodniarze, którzy je zamordowali, byli skrajnie lewicowi.
Jestem w tej kwestii całkowicie pewien: demokracja ma prawo bronić się przed tymi, którzy chcą ją zniszczyć. Mieliśmy już kilka przykładów tego, co stało się z demokracjami, które dały wolną rękę totalitarystom: bolszewicki zamach stanu z 1917 roku, który zlikwidował rodzącą się demokrację w Rosji po obaleniu caratu; dojście partii nazistowskiej do władzy w Niemczech w 1933 roku, po którym natychmiast zakazano działalności wszystkich innych partii politycznych; i ostatnio, ustanowienie dyktatury socjalistycznej w Wenezueli przez tego samego lewicowego ekstremistę, Hugo Cháveza, który w 1992 r. przeprowadził zamach stanu przeciwko demokratycznemu rządowi.
Polski Trybunał Konstytucyjny uznaje Komunistyczną Partię Niemiec za nielegalną
Polska jest krajem, który cierpiał pod rządami dwóch wielkich totalitaryzmów XX wieku: nazizmu i komunizmu. Wczoraj Trybunał Konstytucyjny RP jednogłośnie zdelegalizował Komunistyczną Partię Polski, stwierdzając, że cele i działalność partii są niezgodne z artykułem 13 Konstytucji RP:
„Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa”.
Sędzia Krystyna Pawłowicz wyraziła się w tej sprawie bardzo jasno: „W porządku prawnym RP nie ma miejsca na partię, która gloryfikuje zbrodniarzy i reżimy komunistyczne odpowiedzialne za śmierć milionów istnień ludzkich, w tym naszych rodaków, obywateli Polski”.
Partie polityczne zakazane w Hiszpanii od 1978 r.
Należy zauważyć, że Polska nie jest jedynym demokratycznym krajem, który zdelegalizował partię polityczną. Od 1978 roku w Hiszpanii zdelegalizowano 12 partii politycznych i platform wyborczych, wszystkie skrajnie lewicowe i ze względu na powiązania z grupami terrorystycznymi: Komunistyczna Partia Hiszpanii (odrodzona w 2003 roku) i jej związki z GRAPO; i Herri Batasuna (2003), Batasuna (2003), Euskal Herritarrok (2003), Autodeterminaziorako Bilgunea (2003), Herritarren Zerrenda (2004), Aukera Guztiak (2005), Sozialista Abertzaleak (2005), Abertzale Sozialisten Batasuna (2007), baskijski Akcja Nacjonalistyczna (2008), Komunistyczna Partia Ziem Basków (2008), Demokrazia Hiru Milioi (2009) i Askatasuna (2009) za ich powiązania z grupą terrorystyczną ETA.
W ten sposób w Hiszpanii demokracja również zrozumiała, że musi bronić się przed swoimi wrogami, a konkretnie przed tymi, którzy dążą do zniszczenia naszego systemu wolności za pomocą terroryzmu. Nasuwa się oczywiste pytanie: Czy próba ustanowienia reżimu totalitarnego jest mniej naganna niż wspieranie terroryzmu? Nazizm i komunizm to dwa ruchy totalitarne, które wymordowały miliony ludzi. Co demokracja ma zrobić z tymi, którzy chcą ją zrównać z ziemią? Po prostu czekać, aż osiągną deklarowane przez siebie zbrodnicze cele, i dopiero wtedy działać, gdy może być już za późno?
|
Nie przegap wiadomości i treści, które Cię interesują. Dołącz bezpłatnie do Liczenia Gwiazd na Telegramie: Kliknij tutaj, aby dołączyć |
Skomentuj ten post: