Dyktatura Władimira Putina nadal nasila prowokacje wobec krajów sojuszniczych, tym razem doszło do dwóch poważnych incydentów.
Trzy uzbrojone myśliwce MiG-31 podczas 12-minutowego nalotu nad Estonią
Wczoraj minister spraw zagranicznych Estonii Margus Tsahkna potępił fakt, że trzy rosyjskie myśliwce MiG-31 naruszyły przestrzeń powietrzną Estonii na 12 minut, wlatując z Zatoki Fińskiej. "To bezprecedensowe i bezczelne wtargnięcie — wyraźny dowód narastającej agresji Rosji. Takich działań nie można tolerować i należy im przeciwdziałać szybką presją polityczną i ekonomiczną" — powiedział Tsahkna.
Wczoraj NATO ogłosiło, że włoskie myśliwce F-35 otrzymały sygnał Scramble w celu przechwycenia rosyjskiego samolotu. Ponadto Szwecja poderwała myśliwce JAS-39 Gripen, a Finlandia myśliwce F/A-18C Hornet. Wczoraj po południu o 19:06 czasu środkowoeuropejskiego szwedzkie siły zbrojne opublikowały te dwa zdjęcia rosyjskich samolotów MiG-31 (kliknij na zdjęcie, aby je powiększyć). Zdjęcia wyraźnie pokazują, że rosyjskie myśliwce były uzbrojone w rakiety powietrze-powietrze krótkiego zasięgu Wympieł R-73.
Dwa rosyjskie myśliwce przelatywały nad polską platformą na małej wysokości
Oprócz tego wtargnięcia do Estonii, wczoraj o godz. 18:45 polska Straż Graniczna poinformowała: "Dwa rosyjskie myśliwce wykonały niski przelot nad platformą Petrobalticu na Morzu Bałtyckim. Naruszona została strefa bezpieczeństwa platformy. Powiadomione zostały Siły Zbrojne RP i inne służby." Według polskich mediów Dorzeczy.pl, platforma Petrobaltic znajduje się w polskiej strefie ekonomicznej Morza Bałtyckiego, około 70 km na północ od Jastarni. Oznacza to, że jest to instalacja położona około 90 km na północny zachód od wybrzeża rosyjskiej enklawy Kaliningrad.
Precedensy tych poważnych prowokacji rosyjskich
Te dwa wydarzenia stanowią poważne prowokacje, które wskazują na rosnący trend. Pamiętajmy, że 10 dni temu rosyjskie drony Shahed (136) spadły na terytorium Polski podczas zmasowanego ataku Rosji na Ukrainę. Zgodnie ze swoją tradycją, dyktatura Putina nie przeprosiła za to. Ten poważny incydent skłonił NATO do rozpoczęcia operacji Eastern Sentry, mobilizującej bojowników z kilku krajów sojuszniczych do wzmocnienia wschodniej flanki Sojuszu.
Należy pamiętać, że w marcu 2022 roku, kiedy Szwecja nie była jeszcze członkiem NATO, rosyjskie myśliwce wleciały w szwedzką przestrzeń powietrzną z bronią jądrową, co było jednym z wydarzeń, które skłoniły ten kraj nordycki do przystąpienia do Sojuszu Atlantyckiego. Sytuacja ta mogła się powtórzyć w ten piątek w Estonii, ponieważ rosyjskie MiG-31K mogą przenosić pociski Ch-47M2 Kinżał z głowicami jądrowymi.
Czas rozprawić się z uzbrojonymi intruzami na terytorium sojuszniczym
Kontynuując zbieranie żniwa niepowodzeń militarnych na Ukrainie, Kreml po raz kolejny próbuje łagodzić swoje poważne problemy wewnętrzne groźbami wobec sąsiadów, w wyraźnej próbie podsycenia rosyjskiego nacjonalizmu i wzmocnienia absolutnej władzy, jaką Władimir Putin obecnie sprawuje w Rosji. To poważny błąd ze strony NATO, że okazuje słabość w obliczu tych rosyjskich prowokacji, pozwalając, by groźby Kremla zdominowały jego działania i pozwalając rosyjskim myśliwcom na naruszanie przestrzeni powietrznej sojuszniczego kraju przez 12 minut, przewożąc przy tym broń.
Wydarzenie tak poważne jak to, które miało miejsce wczoraj w Estonii, musi zostać rozwiązane poprzez zestrzelenie wrogich intruzów, ponieważ z pewnością nie ma większego gestu wrogości wobec innego kraju niż naruszenie jego przestrzeni powietrznej uzbrojonymi samolotami, które nie przestrzegają międzynarodowych przepisów lotniczych, wyłączają transpondery, nie odpowiadają na polecenia kontroli ruchu lotniczego i nie przekazują planów lotu, co jest już powszechne w przypadku rosyjskich samolotów wojskowych latających w pobliżu republik bałtyckich. Kreml musi uważnie obserwować letnią reakcję Sojuszu, ponieważ pokazuje ona, że rządy sojusznicze obawiają się obrony przed agresją, a Rosja może wykorzystać ten strach jako atut w przypadku rozpoczęcia inwazji w Korytarzu Suwalskim, co pozostawiłoby republiki bałtyckie w izolacji.
Sprawa zestrzelenia rosyjskiego Su-24 nad Turcją w 2015 roku
Czy jest powód do obaw, jeśli uzbrojony samolot inwazyjny zostanie zestrzelony? Oczywiście, że nie. W rzeczywistości istniał już precedens. 24 listopada 2015 roku rosyjski samolot szturmowy Su-24 został zestrzelony przez tureckie myśliwce F-16 po naruszeniu tureckiej przestrzeni powietrznej na 17 sekund. Rosyjski samolot przelatywał nad Syrią, gdy zboczył z kursu w kierunku sąsiedniego kraju. Tureccy piloci wydali 10 ostrzeżeń w ciągu 5 minut: wszystkie zostały zignorowane. W wyniku zestrzelenia zginął jeden z członków załogi rosyjskiego samolotu.
Turcja jest członkiem NATO. Żaden inny rosyjski samolot nie odważył się wkroczyć w turecką przestrzeń powietrzną i oczywiście Rosja nie wypowiedziała jej wojny, mimo że Kreml kłamał (jak zwykle), twierdząc, że jej samolot przelatywał nad terytorium Syrii. Jedynym językiem, jaki rozumieją bandyci, jest siła, a najgorsze, co można im zrobić, to okazać słabość, ponieważ to ich ośmiela i zachęca do dalszych ataków. Czas, aby NATO powtórzyło na Morzu Bałtyckim to, co Turcja zrobiła dziesięć lat temu na swoim południowym terytorium, aby Rosja straciła chęć dalszego naruszania przestrzeni powietrznej sojuszników uzbrojonymi samolotami.
|
Nie przegap wiadomości i treści, które Cię interesują. Dołącz bezpłatnie do Liczenia Gwiazd na Telegramie: Kliknij tutaj, aby dołączyć |
Skomentuj ten post: