W krajach europejskich można zaobserwować znaczne rozbieżności w poglądach na temat zagrożeń, jakie niektóre technologie stwarzają dla bezpieczeństwa narodowego.
Dwa miesiące temu Sztab Generalny Wojska Polskiego wydał zakaz wjazdu chińskich samochodów na teren obiektów wojskowych, środek już wdrożony w Państwie Izrael. W przypadku Polski zakaz dotyczy nie tylko wjazdu chińskich samochodów cywilnych na teren obiektów wojskowych: podłączanie służbowych telefonów i innych urządzeń elektronicznych do systemów zainstalowanych w tych pojazdach jest również zabronione.
„Fakt, że na cenzurowane trafią auta z Chin, nie jest przypadkowy. Kluczowe znaczenie ma tu połączenie zaawansowanych rozwiązań cyfrowych z odmiennym systemem prawnym, w którym funkcjonują tamtejsi producenci” – zauważył w styczniu polski dziennik wojskowy Polska Zbrojna. „Chińskie przedsiębiorstwa technologiczne – niezależnie od branży – objęte są przepisami zobowiązującymi je do współpracy z organami państwa w sprawach związanych z bezpieczeństwem. Oznacza to, że dane gromadzone przez systemy komercyjne mogą, przynajmniej teoretycznie, zostać udostępnione administracji centralnej. Z perspektywy państw NATO problemem nie jest sam fakt istnienia takich regulacji, lecz brak przejrzystości co do zakresu i trybu ich stosowania, a także brak realnych mechanizmów kontroli po stronie użytkownika końcowego.”
Polska Zbroja dodała, że problem z chińskimi samochodami polega na tym pojazdy „te nie tylko zbierają ogromne ilości danych, lecz również funkcjonują w modelu ciągłego połączenia z infrastrukturą producenta. Dane telemetryczne, informacje z kamer, radarów czy systemów LiDAR mogą trafiać do zagranicznych centrów przetwarzania, gdzie są analizowane i archiwizowane. Dla wojska oznacza to, że część informacji dotyczących przestrzeni wokół obiektów wojskowych może opuszczać kraj, nawet jeśli dzieje się to w sposób pośredni i zautomatyzowany.”
W ten piątek Polska Zbrojna opublikowała wyjaśnienia polskiego Ministerstwa Obrony Narodowej dotyczące zakazu, w których zaznaczono, że „ograniczenia nie dotyczą tylko aut chińskich marek. Jednocześnie pojazdy z systemami rejestrującymi położenie, obraz lub dźwięk mogą przebywać na terenach jednostek m.in. pod warunkiem wyłączenia określonych funkcji.”
Środki ostrożności, jakie Polska podejmuje w przypadku chińskich samochodów, kontrastują z przypadkiem Hiszpanii. W zeszłym roku wybuchła poważna kontrowersja z powodu umowy między rządem Pedro Sáncheza a chińską firmą Huawei w sprawie przechowywania podsłuchów policyjnych, opiewającej na kwotę 12,3 mln euro. Ta umowa, która stwarza ryzyko dla bezpieczeństwa tych nagrań, została zawarta z pominięciem ostrzeżeń Komisji Europejskiej dotyczących Huawei i generując napięcia ze Stanami Zjednoczonymi, w których sprzymierzony kraj zawiera umowy z firmą z kraju sprzymierzonego Rosja, tworząc potencjalne luki w bezpieczeństwie dla pozostałych krajów sojuszniczych.
Paradoks polega na tym, że podczas gdy Polska zabrania chińskim samochodom cywilnym wjazdu na teren swoich baz wojskowych, dwa lata temu hiszpańska armia wybrała Peugeota Landtreka (chińskiego SUV-a, Changan Hunter, z francuskim emblematem), aby zastąpić nim stare SUV-y Santana Aníbal. W konkursie na następcę konkurentem Landtreka był amerykański pojazd, Ford Ranger. Wśród innych możliwych alternatyw znalazł się Uro VAM-TL hiszpańskiej marki Urovesa. Jak wytłumaczyć te rzeczy naszym europejskim sojusznikom?
---
Zdjęcie główne: WCR Szczecin.
|
Nie przegap wiadomości i treści, które Cię interesują. Dołącz bezpłatnie do Liczenia Gwiazd na Telegramie: Kliknij tutaj, aby dołączyć |
Skomentuj ten post: