Kilka refleksji na temat prawnej ochrony nienarodzonych dzieci

Aborcja, prawo wyjątków i różnica między prawem mniej złym a prawem pro-life

EspEng 30·4·2026 · 20:22 0

Od lat toczy się pewna debata, również w ruchu pro-life, na temat zasadności powrotu do prawa wyjątków.

Papież Leon XIV broni prawa do życia od poczęcia do naturalnej śmierci
Analiza IA wyjaśnia, dlaczego obrońcy życia odnoszą sukcesy w USA, ale nie w Europie

Różnica między prawem wyjątków a prawem terminów

Dla wyjaśnienia, w Hiszpanii (i innych krajach) obowiązuje ustawa o przedawnieniu, zgodnie z którą aborcja jest uznawana za prawo. Ustawa ta ustanawia pewne granice czasowe, w których całkowicie legalne jest przerwanie życia nienarodzonego dziecka bez podawania przyczyny. W latach 1985–2010 w Hiszpanii obowiązywała ustawa o wyjątkach, zgodnie z którą aborcja została zdekryminalizowana w pewnych wyjątkach, poza którymi nadal była uważana za przestępstwo. Podstawami wprowadzenia tego prawa były: poważne zagrożenie dla zdrowia fizycznego lub psychicznego matki, gwałt i wady rozwojowe płodu.

W zeszłym roku wyjaśniałem już tutaj, co stało się z ustawą z 1985 roku: teoretycznie takie przypadki powinny być sytuacjami wyjątkowymi, ale ustawa stała się luką prawną ze względu na sprawę zdrowia psychicznego matki, sprawę, w której nie było wymagane uzasadnienie, co drastycznie zwiększyło liczbę aborcji. Już w 2013 roku wskazywałem tutaj, że prawo oparte na szczególnych okolicznościach jest teoretycznie mniej szkodliwe niż prawo oparte na terminach, ponieważ to drugie, klasyfikując aborcję jako „prawo”, przyczynia się do jej normalizacji. Wskazywałem jednak wówczas również, że w praktyce prawo oparte na szczególnych okolicznościach z 1985 roku służyło traktowaniu aborcji jako prawa, uwzględniając tak niejednoznaczne przesłanki, jak ryzyko dla zdrowia psychicznego matki. Ryzyko, którego w żaden sposób nie oceniano: wystarczyło, że matka się na nie powołała, by po prostu pozbyć się dziecka.

Przypadek ścisłego stosowania prawa wyjątków: Polska

Czy możliwe jest drastyczne ograniczenie aborcji za pomocą prawa wyjątków? Doświadczenie pokazuje, że tak. W październiku 2020 roku opisałem już przypadek Polski tutaj. Podczas okupacji kraju w czasie II wojny światowej nazistowskie Niemcy zniosły w Polsce wszelkie zabezpieczenia prawne dla nienarodzonych dzieci. Naziści celowo zamierzali wykorzystać aborcję jako kolejną metodę eksterminacji Polaków. Dyktatura komunistyczna utrzymywała ten brak ochrony prawnej dla nienarodzonych dzieci. W ten sposób dwa reżimy totalitarne zniosły tę ochronę prawną dla życia prenatalnego w Polsce. W okresie komunizmu w 1980 roku w kraju liczba zarejestrowanych aborcji wyniosła 137 950. W Hiszpanii, mimo że kraj ten ma większą populację, wynik ten nigdy nie został osiągnięty.

Wraz z nadejściem demokracji, w 1993 roku w Polsce uchwalono ustawę o ochronie płodu ludzkiego, która zezwala na aborcję tylko w określonych przypadkach i karze lekarzy wykonujących nielegalne aborcje, a nie matki. Do 2001 roku w Polsce udało się zmniejszyć liczbę aborcji do 124 rocznie. Jednak, jak wyjaśniłem wówczas, nastąpił ponowny wzrost liczby aborcji w kraju: w 2019 roku w Polsce przeprowadzono 1110 aborcji, z czego 96% pod pretekstem eugenicznym. W odpowiedzi na apelację złożoną przez kilku posłów partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS), Trybunał Konstytucyjny ostatecznie zakazał aborcji eugenicznej, uznając ją za niezgodną z Konstytucją RP, której artykuł 38 gwarantuje "prawną ochronę życia każdego człowieka".

Różnica między prawem mniej złym a prawem pro-life

Przypadek Polski pokazuje, co można osiągnąć dzięki woli politycznej w obronie życia. Oczywiście, kraj ten nie podjąłby kroku w kierunku zniesienia aborcji eugenicznej, gdyby istniała idea, że ​​prawa oparte na konkretnych okolicznościach są słuszne, a nie po prostu mniejszym złem. Uważam, że ważne jest rozróżnienie tych dwóch kwestii. Prawo pro-life to prawo, które chroni życie nienarodzonych dzieci w każdym czasie, ponieważ nic nie usprawiedliwia aktu zabijania niewinnej i bezbronnej istoty ludzkiej. Prawo wyjątków, gdy jest ściśle stosowane, może być mniej szkodliwe niż prawo oparte na ograniczeniach czasowych (tak było w przypadku Polski, jak właśnie widzieliśmy, ale w Hiszpanii było to luką prawną z powodu wprowadzenia bardzo niejednoznacznego przepisu), ale nigdy nie będzie prawem pro-life.

Aby zrozumieć różnicę, wystarczy zadać sobie kilka pytań: Czy prawo o niewolnictwie, które tolerowałoby posiadanie niewolników w wyjątkowych okolicznościach, byłoby akceptowalne? Żaden demokratyczny kraj nie zezwoliłby na coś takiego, ponieważ prawo do wolności jest jednym z fundamentów demokracji. Czy prawo o zabójstwie, które dekryminalizowałoby pewne zabójstwa popełnione z premedytacją, z okrucieństwem, za opłatą lub w celu ułatwienia lub ukrycia innej zbrodni, byłoby akceptowalne? Logicznie rzecz biorąc, wielu powiedziałoby, że byłoby to otwarcie puszki Pandory, która zagroziłaby nam wszystkim. Czy prawo o kradzieży, które zezwalałoby na zabieranie cudzej własności z użyciem przemocy w pewnych przypadkach, byłoby akceptowalne? Wiem, że niektórzy chętnie by to poparli (w końcu na tym polega socjalizm), ale mielibyśmy do czynienia z prawem dżungli.

Aborcja zaszła za daleko w swojej niesprawiedliwości, po prostu dlatego, że jej ofiary nie mają głosu, a głosy tych z nas, którzy bronią praw człowieka nienarodzonych dzieci, zostały zdemonizowane do aberracyjnych skrajności, jakby dopuszczalne było przedstawianie aktu zabijania i rozczłonkowywania najsłabszych członków naszego gatunku tylko dlatego, że są niechciani. W tym krajobrazie, w którym zło zaszło tak daleko, podejmowanie kroków w kierunku ochrony życia prenatalnego jest zawsze czymś pozytywnym, ale nie zapominajmy o ostatecznym celu, jakim jest zero aborcji, cel równie uzasadniony, jak cel zero niewolnictwa, zero morderstw i zero kradzieży. To, że przestępstwa będą się nadal zdarzać (i będą się zdarzać), jest nieuniknione, ale nie powinno być promowane przez prawo, ponieważ jeśli to zrobimy, skończymy na przekazywaniu idei, że stosowanie przemocy wobec innych, nawet najbardziej bezbronnych, w celu osiągnięcia czegoś jest uzasadnione, a nie jest w żadnych okolicznościach.

O aborcji w przypadku gwałtu i zagrożenia życia matki

Nie chcę kończyć tych słów bez odniesienia się do dwóch argumentów, które, jak wiem, niektórzy uznają za zasadne. Pierwszym z nich jest zagrożenie życia matki. Obecnie aborcje z tego powodu są niezwykle rzadkie, dzięki postępowi medycyny. W każdym razie mielibyśmy do czynienia z sytuacją, w której dorosły wolałby poświęcić życie dziecka niż ryzykować własne. Nikogo nie można wymagać od bohaterskiego czynu, ale zastanawiam się, jakiego społeczeństwa chcemy, skoro prawem stanowimy, że życie dziecka jest mniej warte niż życie jego matki.

Jeśli chodzi o aborcję w przypadku gwałtu, poruszałem już tę kwestię trzy lata temu. W przypadku gwałtu, który skutkuje ciążą, są dwie ofiary: kobieta, która została zgwałcona, i jej dziecko. To radykalnie niesprawiedliwe i absurdalne, że w przypadku gwałtu jedyną osobą skazaną na śmierć jest jedna z ofiar, a nie gwałciciel. I całkowicie absurdalne jest to, że ta niesprawiedliwość ma miejsce w krajach takich jak Hiszpania, które zniosły karę śmierci nawet dla najokrutniejszych przestępców.

Nie przegap wiadomości i treści, które Cię interesują. Dołącz bezpłatnie do Liczenia Gwiazd na Telegramie:

Skomentuj ten post:

Musisz się zalogować, aby komentować. Kliknij tutaj aby się zalogować. Jeśli jeszcze się nie zarejestrowałeś, tutaj możesz założyć konto użytkownika.